Pierwszy lot z niemowlakiem linią Ryanair – nasze doświadczenia i praktyczne wskazówki

Iwona

Tego lata w pełni sezonu urlopowego we Włoszech, po raz pierwszy polecieliśmy samolotem z naszą 10-miesięczną wówczas córeczką. Marchelandia nie stanie się teraz blogiem parentingowym, ale ponieważ dobrze pamiętam stres przygotowań i wiem już, jak bardzo był on niepotrzebny, chciałabym podzielić się naszym doświadczeniem. Nie znajdziecie tu gotowej listy CO ZABRAĆ, w tym Wam pewnie podpowie Google w dwie sekundy, ale opowiem Wam, co faktycznie nam się przydało. Może też szykujecie się do pierwszego lotu z maluchem i zastanawiacie się, jak to będzie?

Nasz pierwszy lot do Polski

W minione wakacje lecieliśmy samolotem z Perugii do Krakowa, a z powrotem z Warszawy Modlin do Bolonii. Ta pierwsza trasa jest dostępna tylko w sezonie wiosna-lato-wczesna jesień. Z Perugii do Marche jest już bardzo blisko. W ogóle mieszkańcy Krakowa mają do naszego regionu świetny dostęp – mogą przylecieć też bezpośrednio do Rimini, Pescary, a nawet do stolicy regionu Ankony.

Ta podróż nie była tylko stresująca ze względu na ten pierwszy lot z niemowlakiem, ale i – szczególnie dla mnie – bardzo emocjonująca, nie spodziewałam się, że aż tak! Byłam w środku przeszczęśliwa, że zabieram Matyldę do „mojego” kraju, który (czasem ciężko mi to przełknąć) być może nigdy nie będzie znaczył dla niej tyle, co znaczy dla mnie. Malutka poznała całą moją rodzinę: ciocie, wujków, kuzynostwo, które rozpieszczało ją przez cały pobyt. Matylda nie była przyzwyczajona do tylu twarzy na raz, i w ostatnie dni trochę już chyba była przebodźcowana, bo przykleiła się na dobre do mamy. 😀 Nie żałuję jednak naszej podróży. Ze względu na pracę nie mam możliwości latać zbyt często, następna okazja nadaży się może dopiero za kilka dobrych miesięcy.

Jak wygląda lot z niemowlakiem linią Ryanair?

Linie lotnicze mają swoje zasady, ale w przypadku Ryanaira wygląda to dość prosto: dziecko do drugiego roku życia nie ma własnego miejsca, siedzi na kolanach rodzica (koniecznie przy oknie) i przypinane jest dodatkowym pasem do pasa dorosłego. Dla dziecka, które jest w fazie ekslorowania wszystkiego nowego i kolorowego wokół, to nie jest najwygodniejsze rozwiązanie – Matylda nie chciała siedzieć spokojnie nawet pięciu minut 😅 Ostatecznie zasnęła po tym jak ją nakarmiłam, zarówno podczas lotu w jedną stronę, jak i z powrotem.

A skoro już o karmieniu mowa: zmiany ciśnienia mogą być dla dzieci bardziej uciążliwe niż dla dorosłych. Pomocne ma być podanie butelki lub piersi podczas startu i lądowania – odruch ssania pomaga przy odtykaniu uszu. U nas się sprawdziło: Matylda zniosła oba momenty dzielnie i nawet przez chwilę nie płakała.

Na pokład można zabrać wózek i fotelik – oba bezpłatnie. Wózek oddaje się dopiero przy schodach do samolotu, więc można z niego korzystać aż do samego końca na lotnisku. Ważne: trzeba wcześniej podejść do stanowiska nadawania bagażu po naklejkę na wózek. Ryanair zezwala na wniesienie na pokład tylko jednej konkretnej marki wózka – Yoyo (chyba jednej z najdroższych), ale inne modele oddaje się przy wejściu na samolot i odbiera po wylądowaniu. My mamy lekką spacerówkę marki Cybex, która sprawdziła się bardzo dobrze! Po lądowaniu w Krakowie byliśmy przekonani, że nam ją ktoś ukradł. Okazało się, że na lotnisku w Balicach wózki nie zjeżdżają razem z walizkami na taśmie. Obsługa odkłada je obok windy, w tej samej hali, tuż przed wyjściem na halę przylotów. Jeśli planujecie lot do Krakowa z maluchem – koniecznie to zapamiętajcie! 😀

Na lotnisku rodziny z dziećmi mają prawo przejść bez kolejki. Myślę, że to ogromne ułatwienie, ale nikt nam tego nie zaproponował – musieliśmy się upomnieć sami. Dlatego warto wiedzieć o tej opcji i po prostu poprosić obsługę.

W samolocie znajduje się przewijak, zwykle w toalecie z tyłu. Jest bardzo mały, więc już teraz mam wątpliwości, jak większe dzieci mają się na nim zmieścić. My skorzystalismy, choć było troche niewygodnie, a Matylda już teraz dotykała głową ściany. 😀 Lepsze jednak to, niż lotnisko w Perugii, w którym w ogóle nie było przewijaka, ale o tym zaraz poniżej.

Warunki na lotniskach – nasze doświadczenia

Podczas naszych podróży byliśmy na czterech lotniskach, wśród których większość jest przyjazna rodzicom z małymi dziećmi. Kilka komentarzy o każdym z nich:

  • Perugia – kameralne lotnisko, gdzie wszystko odbywa się dość sprawnie i bez kolejek. Idealne dla rodzin z dzieckiem, bo stres związany z tłumem praktycznie nie istnieje. Ogromny minus za brak przewijaka w toalecie, musiałam przebierać Matyldę na podłodze.
  • Kraków Balice – już większe i bardziej zatłoczone, dlatego jeżeli to Wasze miejsce wylotu, na pewno trzeba przyjechać trochę wcześniej, żeby zdążyć odprawić bagaż i mieć czas na ewentualne poślizgi, które z dziećmi są normalną sprawą. Plus za intuicyjne oznaczenia i dostępne udogodnienia dla rodziców. Warto pamiętać o innym miejscu odbioru wózków, o którym wspomniałam wyżej.
  • Warszawa Modlin – więcej ludzi i nieco dłuższe kontrole bezpieczeństwa, ale na plus – przewijaki i strefy, w których można spokojnie nakarmić dziecko (np. na 1. piętrze).
  • Bolonia – duże lotnisko, ale dobrze zorganizowane. Wózek odebraliśmy zaraz po lądowaniu z taśmy z bagażem nadawanym, bez żadnych problemów. W hali przylotów znajduje się tzw. pokój rodzinny, gdzie można wygodnie przewinąć malucha.

Co naprawdę się przydało w podróży z niemowlakiem

Przygotowania do pierwszego lotu z dzieckiem przypominały nam trochę pakowanie się na małą przeprowadzkę. Tuż przed zostaniem mamą doszłam już do takiej wprawy, że władałam do walizki wszystko to, co potrzebne w godzinkę, a raz udało mi się nawet tak ją spakować, że ważyła równiutko 10 kg, czyli tyle co limit bagażu podręcznego. 🙂 Tym razem kompletnie nie wiedziałam co zabrać, i wkładałam do otwartej walizki, i wyjmowałam z niej różne rzeczy chyba przez kilka dni.

Wzięliśmy za dużo – klasyka. W praktyce używaliśmy tylko kilku rzeczy:

  • pieluszki, krem do przewijania i chusteczki nawilżane,
  • smoczek, gdy Matylda marudziła,
  • pieluszki tetrowe/muślinowe – ja je zabieram wszędzie, tu też się przydały (przy karmieniu, żeby wytrzeć ślinę (ząbkowanie), przetrzeć spoconą głowę i wilgotne włosy 😀
  • cieplejsze ubrania i czapeczka mimo upałów na zewnątrz – w samolocie i innych środkach transportu działa klimatyzacja (np. w pociągu doszło do jakiejś awarii, przez co było naprawdę zimno),
  • termos z obiadkiem i woda (jeśli maluch jest w fazie rozszerzania diety) – na pokład samolotu można zabrać posiłki dla dziecka, nikt nam tego termosa i wody jakoś wyjątkowo nie sprawdzał,
  • przekąski (u nas na ten moment słoiczki i tubki owocowe – trzymaliśmy je poza torebką z płynami),
  • książeczka, ulubiony pluszak, tablica sensoryczna (bardzo na plus! zajęła Młodą na minimum pół godziny),
  • wzięliśmy też środek przeciwbólowy/przeciwgorączkowy w razie czego, na szczęście się nie przydał.

Reszta torby – ubranka na zmianę, dodatkowe gadżety, masa „na wszelki wypadek” – przeleżała nietknięta. Wniosek? Im mniej, tym lepiej. W podróży z dzieckiem liczy się szybki dostęp do najważniejszych rzeczy i wolne ręce. To co bym radziła rodzicom, to na pewno pojemny i wygodny plecak z minimum kilkoma kieszeniami. Ja takiego nie miałam, i męczyłam się za każdym razem, gdy musiałam coś wyciągnąć. 😀

Spotkałam się we Włoszech z takim przekonaniem, że dziecko dostosowuje się do rodziców, i faktycznie tak jest. Nie jestem wprawdzie za stresowaniem niemowlaka np. podróżą na kilkanaście godzin, ale może to dlatego, że sama sobie takiej nie wyobrażam. Z drugiej strony, gdybym była na emigracji w Japonii, a nie we Włoszech, może też już pierwszy lot z Matyldą miałabym za sobą. 🙂 Jeżeli zapewni się sobie i dziecku odpowiedni komfort + pozytywne nastawienie i luz, można chyba planować podróż nawet dookoła świata. Zgadzacie się? 🙂

Może zainteresuje Ci się również...

Skomentuj

Ta strona wykorzystuje ciasteczka niezbędne do prawidłowego działania, analizy ruchu na blogu, oraz do działań marketingowych. Więcej informacji znajdziesz na stronie Polityka prywatności. Więcej informacji

Ta strona wykorzystuje ciasteczka niezbędne do prawidłowego działania, analizy ruchu na blogu, oraz do działań marketingowych. Więcej informacji znajdziesz na stronie Polityka prywatności i plików cookies. Wchodząc na stronę wyrażasz na nie zgodę według ustawień Twojej przeglądarki. Możesz je w każdej chwili zmienić, a jeśli tego nie zrobisz przeglądanie strony nastąpi z wykorzystaniem tych plików.

Zamknij