Co myślisz o Marche? Komu poleciłabyś ten zakątek Włoch? Odpowiadają Polki, które odwiedziły region

Iwona

O regionie Marche z mojej perspektywy czytaliście już wielokrotnie. Tym razem postanowiłam oddać głos innym kobietom, które w ostatnich latach odwiedziły ten niezbyt popularny w Polsce kawałek Włoch i zgodziły się opowiedzieć o swoich wrażeniach. Jestem pewna, że wszystkie lub większość kojarzycie już z ich działalności w social mediach.

Przeczytacie tu wrażenia z pobytu w regionie:

Z artykułu dowiecie się m.in. Czy październik to wciąż dobry czas na odwiedziny w Marche? W jakim miescie można zobaczyć przepiękny zachód słońca? Co może zaskoczyć turystę w regionie na plus i co na minus? Czy da się tu poruszać bez auta? Czy to miejsce również dla aktywnych?

Miłej lektury!

Region Marche okiem Agi (@ciao.aga)

Region Marche odwiedziłam po raz pierwszy (ale już wiem, że nie ostatni) w październiku 2023 z przyjaciółką. Pamiętam tę datę dokładnie bo właśnie w ten weekend odbywały się w Polsce wybory parlamentarne, przez co jeden dzień naszej wycieczki przeznaczony był na wyprawę pociągiem do najbliższego punktu wyborczego (w Bolonii), dzięki czemu przy okazji poznałyśmy się na żywo z Marchelandią 🙂

Jako, że to była nasza pierwsza wizyta w regionie i tylko na kilka dni, na miejsce noclegu obrałyśmy Ankonę. Miasto jest świetną bazą wypadową do innych miasteczek. Nie miałyśmy skrupulatnego planu i oczekiwań – zależało nam by poczuć atmosferę regionu, zwiedzić Ankonę i parę okolicznych nadmorskich miasteczek. Chciałyśmy zwiedzać w naszym stylu – bez pośpiechu łapać włoskie momenty, gubić się w uliczkach miasteczek regionu, kosztować lokalnych dań, wdychać lokalną atmosferę. Wszystko to udało się zrealizować 10/10. Październik okazał się świetnym miesiącem na podróż do Marche – podczas gdy w Polsce pogoda już dogorywała, my wciąż cieszyłyśmy się promieniami słońca.

Wynajęłyśmy dwupokojowe klimatyczne mieszkanie w centrum Ankony, z którego okien mogłyśmy rano sącząc kawkę spoglądać na budzącą się do życia główną ulicę Giuseppe Garibaldi. Przyleciałyśmy w sobotę i tego samego wieczora Ankona przywitała nas tętniącą życiem atmosferą. Przechadzający się na passeggiata starsi lokalsi z pieskami, pełne restauracje, celebrująca na placach młodzież – czułyśmy, że w tym sezonie jesteśmy nielicznymi turystkami i obserwujemy powtarzający się cotygodniowo sobotni lokalny spektakl. Wsiąknęłyśmy więc w tę atmosferę i udałyśmy się na pyszną kolację i długi spacer. Oczywiście korzystając z okazji bliskości morza, tego wieczora nie mogło zabraknąć pysznych cozze e gamberetti.

W kolejnych dniach odwiedziłyśmy kilka nadmorskich miasteczek, do których udałyśmy się pociągiem sunącym nad samiutkim morzem, dzięki czemu podczas podróży cieszyłyśmy oczy widokami. Odwiedziłyśmy m.in. miejscowości Pesaro i Senigallia. W tej ostatniej poszłyśmy na spacer plażą, po czym udałyśmy się do centrum. Klimatycznie oświetlone kameralne uliczki Senigallii skradły nasze serca, więc zostałyśmy na kolację. I tu znowu super niespodzianka, bo miejsce, które wybrałyśmy na kolację (Hostaria la posta senigallia) okazało się strzałem w dziesiątkę. Domowa kuchnia, sami lokalsi w środku, pyszne jedzenie.

Na pewno jeszcze wrócę do Marche – kolejnym razem planuję road trip po regionie, aby zajrzeć w jeszcze mniej turystyczne szlaki, poplażować i odkryć skarby regionu.

Myślę, że jest on niedocenioną perełką Włoch, wciąż jeszcze nieoblegana przez turystów, co ma oczywiście swoje plusy! Więc… jedźcie tam, ale nie mówcie nikomu! 😉

Aga Molęda-Orella – Aga tworzy iIlustracje i obrazy akwarelowe inspirowane włoskim dolce vita (które prezentuje na Instagramie @ciao.aga). Jest również autorką bloga  uwielbiamwloskieklimaty.com, gdzie dzieli się pasją podróży do Włoch i włoskiej kultury. Aga przenosi włoskie klimaty do Krakowa organizując również warsztaty artystyczne związane z Włochami (np.  „Włoskie śniadanie z akwarelami” w Krakowie), współorganizując także wydarzenia typu Italian Aperitivo w Krakowie. Prace Agi można kupić na jej stronie agamoleda.com 

Instagram: ciao.aga
Blog: uwielbiamwloskieklimaty.com
Strona www: agamoleda.com

Region Marche okiem Iwony (@travelifestory)

Region Marche to był pierwszy region w którym postanowiłam zacząć spełniać swoje marzenie o mieszkaniu w każdym regionie Włoch min miesiąc. 🙂 Gdy dotarłam tam z Bolonii to nie miałam żadnego pojęcia co to za region i czym się wyróżnia. Poznawałam go przez ok 2 miesiące w 2022 z Albańczykiem, który mieszka tam od 15 lat. Fano to miejsce, które rozkochało mnie totalnie. Widziałam tam najpiękniejszy włoski zachód słońca🥰 i uwielbiałam spacerować po urokliwych uliczkach i lido- to coś co mam ciągle przed oczami. Najpiękniejszym miejscem jakie widziałam w tym regionie było Belvedere Sud w Sirolo🥰 Z miasteczek przepiękne Urbino- mogłabym tam pomieszkać pomimo, że nie jest nad morzem. To właśnie w Marche pierwszy raz rozkochałam się we włoskim białym winie i jadłam piadinę, czyli lokalny street food. Polecam każdemu ten region, a szczególnie tym rozkochanym w Toskanii, bo Marche to dla mnie taka druga mniej znana “Toskania” z rozpościerającymi się przepięknymi widokami na wzgórza i doliny. Wracam tam przy każdej okazji chociażby dla przepysznej i wyjątkowej kawy moretta.

Iwona Mackiewicz – Od 2013 zakochana we Włoszech i lokalnym dolce vita, że właśnie w 2022 postanowiła zacząć realizować swoje marzenie o poznawaniu i mieszkaniu w każdym regionie Włoch. I tak oto zamieniła swoje ciepłe mieszkanko w Warszawie na życie jak hippis XXI wieku, czyli podróżowanie i mieszkanie w różnych miejscach. Do tej pory mieszkała już właśnie w Marche, na Sycylii, Sardynii, w Lombardii i Apulii. Uwielbia życie w rytmie slow i o zapachu pomarańczy🙂

Instagram: travelifestory

Region Marche okiem Kasi (@kasiaiwonka)

Marche to niedoceniony i omijany przez polskich turystów region Włoch. Skąd zatem pomysł żeby go odwiedzić, i to dwa razy? Za pierwszym razem niewątpliwie wpływ na naszą decyzję miała nauczycielka języka włoskiego naszej córki, prawdziwa propagatorka regionu.

Decyzja zapadła. Wybór miasta Civitanova był właściwie przypadkowy, ale okazał się strzałem w dziesiątkę. Z założenia miasto miało być dla nas bazą wypadową do poznania bliższej i dalszej okolicy. Chcieliśmy też odpocząć nad morzem przed intensywnym zwiedzaniem Rzymu i innych włoskich miast. Z poznania okolicy wyszło niewiele. Odwiedziliśmy małe średniowieczne miasteczko przepięknie położone na wzgórzu – Montecosaro Alto. Na dłuższą wycieczkę wybraliśmy się jedynie do Perugii i do Asyżu w Umbrii. W Civitanova spędziliśmy 10 dni za pierwszym razem i tydzień w kolejnym roku. W obu przypadkach był to przełom czerwca i lipca.

Co nas zauroczyło i co spowodowało, że w kolejnym roku znów odwiedziliśmy Marche? Szerokie, piaszczyste plaże (w większości z serwisem plażowym), ciepłe morze, bary i restauracje serwujące dania rybne i owoce morza oraz serdeczni, uśmiechnięci ludzie. Właściciele restauracji, którą często odwiedzaliśmy żegnali nas jak dobrych znajomych, a w kolejnym roku powitali nas ciepło. Podobnie jak właściciel apartamentu, który wynajmowaliśmy. Do dnia dzisiejszego mamy kontakt.

Dużym zaskoczeniem było dla nas to, że oprócz nas w mieście nie było obcokrajowców, a jeśli już, to niewielu, poza tym sami Włosi!!! Co dla nas było wspaniałym doświadczeniem i jest dużą zaletą tego miejsca. Z porozumiewaniem się w języku angielskim jest problem, więc musieliśmy być bardzo kreatywni, ale to nie było problemem.

Jedyną rzeczą, która nam się nie podobała były parkingi, a właściwie ich brak. Nie chciałabym generalizować, ale sądzę, że w innych nadmorskich miasteczkach regionu jest podobnie – brak miejsc do parkowania, zwłaszcza jeśli mieszkasz w pierwszej linii zabudowy. Wyjątek stanowią obiekty, które posiadają własne mikro parkingi.

Komu poleciłabym wyjazd do Marche? Wszystkim, którzy chcieliby spędzić wakacje wśród Włochów, tym, którzy szukają autentyczności, a nie krzyczącej zewsząd komercji.

Katarzyna Iwona Dzierzkowska Z wykształcenia geomorfolog krasu i księgowa. Frankofilka z włoskim temperamentem. W „zamierzchłych czasach” przewodnik po Paryżu. Miłośniczka dobrych książek, długich spacerów, włoskiego wina i francuskich serów. Kocha zwierzęta, lato i kolory. Optymistka.

Instagram: kasiaiwonka

Region Marche okiem Lucy (@lucyrozlatowska)

Do Marche pojechałam w lipcu zeszłego roku (2023) na kilka dni. Szczerze mówiąc wybrałam ten region, ponieważ moim marzeniem jest zobaczenie wszystkich regionów włoskich, i brakowało mi, między innymi, Marche. Jechałam bez żadnych specjalnych oczekiwań, a miło się zaskoczyłam! Mój wyjazd był dość dokładnie zaplanowany, przede wszystkim zależało mi na zobaczeniu Ascoli Piceno i Urbino, w związku z tym zdecydowałam się bazę wypadową w Anconie, skąd było dość łatwo dotrzeć do każdego z miasteczek. Dzięki Iwonie, która zdecydowała się być moim przewodnikiem na pół dnia, udało się jeszcze zobaczyć Senigallię. Największe wrażenie wywarło na mnie Ascoli Piceno, przepiękne zabytkowe miasto, zachwycające swoją harmonijną architekturą. Piazza del Popolo nie bez kozery jest uważany za jeden z najpiękniejszych placów Italii.

Z pewnością w mojej pamięci pozostaną przepyszne oliwki ascolane – będąc w Ascoli, trzeba koniecznie ich spróbować. Z Urbino z kolei zapamiętam widok miasta z Parco della Resistenza. Udało mi się tam ukryć w cieniu drzew w upalne popołudnie.

Co mnie zaskoczyło, i to bardzo pozytywnie, to bezproblemowe poruszanie się środkami komunikacji publicznej. Na początku , jak zobaczyłam, że żeby dotrzeć do każdego z miasteczek, muszę podjechać pociągiem, a potem przesiąść się w autobus, obawiałam się problemów, a ku mojego zdumieniu wszystko poszło sprawnie, żadnych opóźnień i dobre oznaczenia.

Jeśli mam powiedzieć, co mnie do siebie nie przekonało, to padnie na Anconę. Jakoś mnie nie zachwyciła , chyba spodziewałam się więcej po jednym z największych miast regionu. Wybrałam się do parco del Cardeto, wyobrażając sobie typowy park miejski, a trafiłam do czegoś bliższego lasu, gdzie de facto byłam jedyna na „szlaku” przez większość czasu, spotykając tylko osoby z psami na spacerze.

Na pewno poleciłabym każdemu, kto się wybiera do Marche, żeby może nie jechać w samym środku lata, zwłaszcza do Ascoli, gdzie brakuje cienia i spacerowanie po mieście może graniczyć z cudem (ja trafiłam na 38c). Pewnie lepszym pomysłem byłaby późna wiosna czy wczesna jesień. Jeśli nie lubicie bądź nie jecie mięsa, będzie wam trudniej znaleźć coś dla siebie, doświadczyłam tego na własnej skórze. Plusem Marche jest, że odpowiada zarówno na potrzeby turystów lubiących zwiedzać i przemieszczać się, jak i preferujących plaże. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Lucy Rozlatowska – Lucy jest związana z Włochami już od wielu lat. Pierwszy raz pojechała do Włoch, mając 18 lat i tak złapała włoskiego bakcyla. Do Włoch jeździ przynajmniej dwa razy w roku, a jej marzeniem jest zobaczenie wszystkich regionów Włoch.

Instagram: lucyrozlatowska

Region Marche okiem Natalii (@wloskielove)

Do Marche pojechałam w lipcu 2021. Moim planem było poznanie dwóch regionów Marche i Umbrii podczas dwutygodniowego pobytu, więc w Marche spędziłam około tydzień. Spałam na Couchsurfingu, czyli u obcych ludzi z internetu 😉 i poruszałam się pociągiem i autobusami, co znacząco spowalnia przemieszczanie – zaznaczam to, bo myślę, że samochodem w tydzień można zobaczyć znaacznie więcej. Moje doświadczenie pokazuje, że po Marche da się dość swobodnie poruszać transportem publicznym, ale muszę podkreślić, że w kilku wypadkach było to utrudnione, a w niektóre miejsca dotarłam dzięki uprzejmości moich gospodarzy i ich samochodem. Mój plan wycieczki był też niejako dostosowany do tego, gdzie i z jaką łatwością jestem w stanie się dostać komunikacją.

Zaczęłam od Pesaro przyjeżdżając tam pociągiem z Bolonii. Pesaro było moją bazą wypadową na jednodniową wycieczkę do Urbino i Gradary, a w dzień wyjazdu, rano, poszłam jeszcze na długi, piękny spacer z Pesaro do parku Monte San Bartolo.

Później byłam w Ankonie skąd jednego dnia wybrałam się do parku Conero z Poggio do panoramicznego Sirolo.

Ostatni mój gospodarz z Marche mieszkał w Recanati. Stamtąd zobaczyłam Loreto, ponte di Tasso, czyli rzymski mostek, który jest sekretnym miejscem rzecznych kąpieli okolicznych mieszkańców, oraz płaskowyż Castelluccio di Norcia. Ten co prawda leży już w Umbrii, ale zaraz za granicą z Marche, płaskowyż należy z resztą do masywu Monti Sibillini, który te dwa regiony dzielą między sobą.

Ostatnie dni w Marche spędziłam właśnie w górach Sibillini, nieopodal miejscowości Amandola, gdzie między innymi wspięłam się na górę Sibilla o zachodzie słońca. O ile można tu dotrzeć autobusem, to samo poruszanie się po okolicy, docieranie do punktów startu tras trekkingowych bez samochodu jest trudne (jednocześnie trzeba zwracać uwagę na dni, w których ruch dla samochodów na górskich drogach jest zamknięty, wtedy trzeba z odpowiedniego miejsca wziąć autobus).

W drodze do Umbrii wstąpiłam jeszcze do Fabriano.

Z całego wyjazdu najbardziej zachwyciły mnie góry Sybillińskie, które są łagodne, ale ciągle imponujące, widać z nich morze i przy dobrej widoczności Gran Sasso. Bardzo podobało mi się Urbino, szczególnie panorama na miasto, Gradara też jest urocza, choć maleńka, za to pięknie położona. Zaskoczyła mnie Ankona, bo uważam, że jest bardzo ładna, czego nikt mi wcześniej nie powiedział. Fajne jest to, że jest oblana wodą i z jednej strony mamy plażę (wyjątkową, choćby ze względu na kolorowe rybackie grotte), z drugiej port, co można podziwiać z wyższych partii miasta. Cudowne panoramy oferuje oczywiście park Conero. Niczego się nie spodziewałam po Fabriano, które jest bardzo urokliwe, więc jeśli ktoś będzie w Grotte di Frassassi (co mi się nie udało), to może warto tam wstąpić na lody.

Samo ukształtowanie regionu jest bardzo ciekawe, przemieszczając się obserwowałam wiele delikatnych wzniesień z miasteczkami u szczytu, z jednej strony pasmo górskie, z drugiej morze, a pomiędzy ciągnące się pola słoneczników.
Najmniej interesujące było dla mnie Loreto, chociaż front katedry jest tak samo piękny jak na zdjęciach.

Żałuję, że nie pojechałam do Ascoli Piceno, a gdybym była samochodem, to na pewno zwiedziłabym więcej średniowiecznych borghi.

Zarezykuję stwierdzenie, że Marche to takie połączenie toskańskich uroków (miasteczka na wzgórzach, średniowieczne uliczki) i plaż, równie pięknych, jak na południu Włoch. Co prawda nie korzystałam z plaż, ale widziałam je choćby z parku Conero: to tam znajdują się te uznawane za najpiękniejsze.

Jest to region odpowiedni dla każdego, kto nie lubi tłoku, bo jeśli chodzi o aktywności, to można tam praktycznie robić wszystko, co sobie postanowimy.

Natalia Kondrat Natalia od lat uczy włoskiego z radością, w praktyce, kreatywnie i bez cenzury. Robi to poprzez autorskie materiały, bloga, newletter i kanały w social mediach Włoskielove. Można się z nią uczyć włoskiego od zera na kursie online Ale Kosmos! i szlifować poziomy B i C z pomocą e-booków, webinarów i kursu Polowanie na Congiuntivo. Na co dzień mieszka w Polsce skąd wyjeżdża do Włoch kilka razy w roku, trochę prywatnie, a trochę „służbowo” żeby łapać kontakt z różnymi akcentami i sytuacjami językowymi, a przy okazji pokazywać piękne miejsca na Instagramie. Dużo chodzi po górach, lubi aktywny odpoczynek i taką perspektywę Włoch też najczęściej pokazuje.

Instagram: wloskielove
Strona www: wloskielove.pl

Region Marche okiem Wiktorii (@podrozeksiegowej)

Region Marche odwiedziłam w czerwcu 2021 r. Trafiłam tam zupełnie przypadkiem. Byłam w trakcie objazdówki po Włoszech razem z mężem i parą znajomych. To były jeszcze czasy pandemii, więc z dnia na dzień decydowaliśmy, gdzie ruszamy i na ile. Akurat byliśmy w Toskanii, w Montepulciano i chcieliśmy wyskoczyć gdzieś nad morze. Pomysły były różne – od wybrzeża Toskanii, po północ i okolice Wenecji. Jednak Pan z wypożyczalni rowerów powiedział nam – jedźcie do Sirolo, tam spędzicie super czas nad morzem. Sirolo? Pierwsze słyszę. Region Marche? Tym bardziej. Ale właśnie ta niewiedza i olbrzymia ciekawość w nas przezwyciężyła i zdecydowaliśmy się na ten kierunek. To był strzał w dziesiątkę!

Spędziliśmy tam 5 cudownych dni. Odpoczywaliśmy na plaży Spiaggia di San Michele, gdzie można było wypożyczyć SUPy czy kajaki i eksplorować wybrzeże (co bardzo polecam!). Naszym głównym celem był odpoczynek przed powrotem do Polski, więc te dni poświęciliśmy głównie na plażowanie. Jedyne miasta, które zwiedziliśmy to Loreto z przepiękną i robiącą olbrzymie wrażenie Basilica della Santa Casa oraz Ascoli Piceno – piękne miasto tuż przy granicy z Abruzją. I oczywiście Sirolo, które jest uroczym kurortowym miasteczkiem.

Uważam, że w regionie Marche każdy coś dla siebie znajdzie. Można tu przyjechać wyłącznie w celach rekreacyjnych, by cieszyć się czasem spędzonym na plażach Morza Adriatyckiego, a wieczorami smakować pysznej kuchni regionu. Dla bardziej aktywnych jestem wręcz pewna, że atrakcji nie zabraknie. Znad morza można szybko ewakuować się w góry albo eksplorować piękne borghi, których w regionie Marche jest wiele. Jeżeli zastanawiacie się jaki kierunek obrać na Wasze kolejne wakacje i chcecie poznać nowy region Włoch, to Marche zdecydowanie zasługuje na Waszą uwagę 🙂 Ja na pewno tam wrócę, by go jeszcze lepiej poznać 😉

Wiktoria Kamińska – księgowa po uszy zakochana we Włoszech. Czasami zastanawia się, czy nie ma jakiś włoskich korzeni, bo to jedyny obcy kraj, w którym czuje się jak u siebie, a długa rozłąka z nim źle na nią działa. Spełniła jedno ze swoich marzeń – przez 6 miesięcy mieszkała w Trieście, gdzie mogła zasmakować włoskiego życia. Niedługo powita na świecie synka, któremu ma nadzieję zaszczepić miłość do Włoch. Na Instagramie prowadzi profil @podróżeksięgowej, gdzie dzieli się podróżniczymi inspiracjami po ukochanej Italii.

Instagram: podrozeksiegowej

O wielu miejscach wspomnianych przez dziewczyny pisałam na blogu, zostawiam Ci kilka linków:

Ty też byłaś/byłeś w Marche? Jeśli chcesz się podzielić swoimi spotrzeżeniami na temat regionu zapraszam do dyskusji w komentarzach 🙂

Może zainteresuje Ci się również...

Skomentuj

Ta strona wykorzystuje ciasteczka niezbędne do prawidłowego działania, analizy ruchu na blogu, oraz do działań marketingowych. Więcej informacji znajdziesz na stronie Polityka prywatności. Więcej informacji

Ta strona wykorzystuje ciasteczka niezbędne do prawidłowego działania, analizy ruchu na blogu, oraz do działań marketingowych. Więcej informacji znajdziesz na stronie Polityka prywatności i plików cookies. Wchodząc na stronę wyrażasz na nie zgodę według ustawień Twojej przeglądarki. Możesz je w każdej chwili zmienić, a jeśli tego nie zrobisz przeglądanie strony nastąpi z wykorzystaniem tych plików.

Zamknij